Któregoś dnia przeglądałam sobie różne blogi. Na jednym z nich pojawił się link do strony internetowej sklepu Helfy. Myślę sobie, a wejdę, co mi szkodzi. I zakochałam się. Kosmetyki indyjskie, naturalne, ekologiczne, perfumy, herbata, wszystko czego dusza moja w tamtym momencie pragnęła. Oczywiście zawsze sprawdzam gdzie dany sklep internetowy się znajduje, bo może akurat we Wrocławiu. Niespodzianka! Nawet dwa! Poprzeglądałam produkty jeszcze raz, dokładniej, wzięłam P., moją współlokatorkę, i pojechałyśmy. Niestety nie zabrałam ze sobą aparatu, więc pozwolę sobie pożyczyć zdjęcie ze strony internetowej:
Sklep znajduje się na ul. Hallera 8. Zanim weszłyśmy czułam, że będę zachwycona. W przedsionku stoi piękna kanapa, na której można usiąść, kolorowy rower, gabloty z kosmetykami, a za drugimi drzwiami kryje się reszta cudowności.
To czego najbardziej boję się w nowym i małych sklepach są panie ekspedientki, które podchodzą zanim jeszcze zdążę dobrze wejść i pytają "może mogę w czymś pomóc?", a kiedy usłyszą, że nie, nalegają dalej. Ze może jednak, może opowie, pomoże znaleźć. Tutaj tak nie było. Pani owszem, po chwili podeszła, zapytała, ale jak odpowiedziałyśmy, ze damy sobie radę wróciła do swoich zajęć i dodała tylko, ze w razie problemu mamy ją zawołać. Spędziłyśmy tam około 40 minut wybierając, oglądając wszystko po kolei. Wróciłyśmy tam jeszcze drugi raz, i kolejny, ale do innego "oddziału", który zupełnie nie przypadł mi do gustu, dlatego nawet nie będę o nim opowiadać.
Co można tam kupić? Albo może inaczej: co ja tam kupiłam?
Trzy rzeczy, z którymi ostatnio się nie rozstaje:
1. Olej konopny
2. Grzebień z drzewa Neem
3. Naturalna Henna
Ale żeby nie przedłużać opowiem wam o każdym z tych produktów, o moich odczuciach podczas używania, o efektach w następnym wpisie.
A może znacie jeszcze jakiś inny, tego typu sklep, który warto odwiedzić? :)
Do następnego!


















