wtorek, 2 grudnia 2014

Veganmania

Co robi normalny człowiek w niedzielny poranek po imprezie? Odsypia oczywiście. Wyleguje się w łóżku. Nie robi NIC. A co robimy my? Wstajemy i jedziemy do Krzywego Komina, na Veganmanie! 

Pierwsze co nas przywitało to zapach jedzenia. Po lewej tofurniki, po prawej vege burgery, dalej sushi, zupy, stoiska z wegańskimi produktami, kosmetykami (moja ukochana Sweet Piggy i Świnki Trzy!), wszystko czego nasza głodna dusza (i żołądek) mogła zapragnąć! Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i musiałam coś kupić, ale o tym innym razem. I mogłabym tam siedzieć i jeść, i jeść, i jeść... Ale niestety, ze względu na niezbyt dużą ilość czasu nie mogliśmy pójść ani na wykłady, ani posiedzieć dłużej żeby spróbować wszystkiego.
 Jedynym minusem był rozmiar pomieszczenia, w którym znajdowały się stoiska. Niby fajnie, bo wszystko blisko, niby przytulnie, ale chyba trochę za wąsko. Prawdopodobnie nikt się nie spodziewał aż takich tłumów! 
Pomysł bardzo fajny, miła atmosfera, kto mógł być a nie był niech żałuje!
 Niestety nie wzięłam aparatu, ale udało nam się uwiecznić nasze pyszności telefonem :)

 Zupa z czerwonej soczewicy z curry (wrocławska Zupa) i pancakesy z owocami i nutellą z daktyli (Vega bar!)

A tu moi ulubieńcy! Opowiem wam o nich, jak spróbuję wszystkich, bo zdecydowanie jest o czym :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz