1. Pielęgnacja
2. Dieta
3. Styl życia
Chciałam umieścić je od najważniejszego, ale miałam z tym ogromny problem z racji tego, że wszystkie punkty są ze sobą powiązane i "oddziałują" na siebie wzajemnie. Więc zacznę od pielęgnacji, która miała (i ma) ogromny wpływ na stan mojej cery. A więc zaczynajmy!
Punkt 1. SYSTEMATYCZNOŚĆ
Jeśli chcesz, aby Twoja cera wyglądała zdrowo, żeby zmiany szybciej się goiły i samopoczucie było lepsze systematyczność jest najważniejsza. Nie zauważysz poprawy, jeśli dany produkt, który ma pomóc w leczeniu nie będzie stosowany regularnie. Nic nie działa natychmiast, to długa droga. W tym wypadku rutyna jest obowiązkowa.
Punkt 2. NIGDY, PRZENIGDY NIE KŁADŹ SIĘ SPAĆ W MAKIJAŻU
Podstawowa zasada pielęgnacji skóry. Makijaż, lekki czy też ciężki, powinien być zmywany każdego wieczoru. Noc dla skóry jest czasem, w którym dzieje się najwięcej rzeczy. Skóra potrzebuje "oddechu", potrzebuje oczyszczenia żeby mogła się zregenerować, aby rany mogły goić się szybciej. To właśnie w nocy wchłanialność kremów/serum/maseczek jest najlepsze. Warto o tym pamiętać.
Punkt 3. ODPOWIEDNIE KOSMETYKI
Obserwuj swoją skórę. To, że masz trądzik nie oznacza, że wszystkie produkty przeznaczone dla tego typu skóry będą odpowiednie dla Ciebie. Sprawdzaj składy, analizuj. Wtedy uda Ci się wyeliminować składniki, które Ci szkodzą. W większości przypadków sprawdza się jednak zasada: im krótszy skład, tym lepsze działanie. :)
Punkt 4. NATURA, NATURA, NATURA
Wyznaję zasadę, ze jeśli natura Cię "skrzywdziła" to natura Cię wyleczy. Nie ma nic lepszego dla skóry niż pozbycie się chemii. Nie oszukujmy się, większość drogich, super kosmetyków wypełniona jest chemicznymi dodatkami, które szkodzą zamiast pomagać. Natura ma tyle do zaoferowania, że dlaczego by z tego nie skorzystać?
A teraz opowiem wam o pielęgnacji, która całkowicie odmieniła stan mojej skóry. Gdyby ktoś mnie zapytał jak radzić sobie z problematyczną cerą poleciłabym właśnie te rzeczy!
Od jakiegoś czasu najważniejsze jest dla mnie aby kosmetyk był naturalny i nietestowany na zwierzętach. To są dwa najważniejsze punkty, które zawsze biorę pod uwagę przy zakupach. Tak jak napisałam wyżej, sprawdzam składy, przeznaczenie, testuje każdy osobno. Nigdy na raz, żeby wiedzieć co mi szkodzi, a co nie.
PORANEK:
Nie używam do mycia twarzy wody z kranu. We Wrocławiu woda nie nadaje się do tego zupełnie. Jest twarda i nachlorowana. Używam do tego wody przegotowanej, a jeśli rano okazuje się, że zapomniałam tego zrobić wieczorem myję twarz wodą źródlaną, z butelki.
I teraz główny bohater:
Po porannym myciu twarzy nie osuszam jej, ale mokrymi dłońmi od razu nakładam olej.
Obecnie posiadam konopny. To jest mój pierwszy kontakt z olejami. Za namową mamy i jej zachwalaniem oleju z pestek malin sama postanowiłam spróbować. Bałam się ze względu na moją wrażliwą skórę, mimo że słyszałam same pozytywne opinie na ten temat. Kolejna niespodzianka! Moja skóra przestała się przetłuszczać, przebarwienia i podrażnienia znikają, a nowe wypryski pojawiają się coraz rzadziej, prawie w ogóle. Wcześniej używałam kremu z Ziaji i myślałam, że mi pomaga, ale po przerzuceniu na olej zmieniłam zdanie. (Ziaję nadal uwielbiam, chociaż w niektórych kosmetykach bolą mnie ich składy!)
WIECZÓR:
Po całym dniu spędzonym na uczelni czy poza domem marzę o tym żeby zmyć makijaż, albo gdy go nie mam po prostu oczyścić skórę. Zaczyna się tak samo jak o poranku, od czarnego mydła. Potem osuszam twarz papierowymi ręcznikami i tonizuje tonikiem z Ziaji:
I teraz moje kremowe odkrycie, które w połączeniu z resztą zmieniło wszystko i pozwoliło mi zrezygnować z aptecznych maści:
W tej kiczowatej tubce kryje się cud. Krem ma w składzie wyłącznie ekstrakt z kurkumy i olejek z drzewa sandałowego. Kurkuma ma właściwości antyseptyczne, jest bardzo pomocna w leczeniu właśnie trądziku, zaskórników, wysypek. Pewnie większość z was słyszała, albo nawet próbowala, robić sobie domową maseczkę z kurkumy. Krem ma piękny zapach! Pachnie jak... sklep indyjski :) Dla niektórych może być problematyczny i duszący, bo mimo, że nie utrzymuje się na skórze to w "nosie" pozostaje bardzo długo. Osobiście się od niego uzależniłam! Ale to nie jest najważniejsze. Krem, mimo, że nie stosuje go długo, wyleczył mi wszystko. Ostatnio miałam na jednym policzku kilka "niespodzianek". Wystarczyły dwie noce i wszystko zniknęło. Chyba jeszcze nic nie działo na mnie tak dobrze i szybko. Polecam sprawdzić, bo warto! I cena zachęcająca, 16 zł!
I moja ulubiona maść, jedyna apteczna, która dzięki wymienionemu wyżej kremowi na razie odeszła w zapomnienie. Jednak to właśnie ten produkt ratował mi życie co wieczór, kiedy miałam nagły wysyp niespodzianek. Jako jedna z nielicznych, które próbowałam leczy na prawdę. Ostatnio jednak doszły mnie słuchy że albo zmieniła nazwę albo ją wycofali i stworzyli coś o bardzo podobnym składzie. Jeśli ktoś coś wie, dajcie znać!
MASECZKI:
Maseczki robię raz-dwa razy w tygodniu, głównie po dniach spędzonych w całości w makijażu, żeby oczyścić skórę. Mam swoje dwie ulubienice, oto one:
Właściwości tego błota odkryłam jakiś czas temu. Kupiłam sobie saszetkę z już gotową maseczką. Nałożyłam i... piekło! Wytrzymałam dwie minuty i zmywałam z płaczem, serio. Już nie wspomnę co się działo jak spojrzałam w lustro. Istna masakra. Jakby ktoś mnie pobił albo oblał jakimś kwasem, byłam aż tak czerwona! Łzy w oczach i po pomoc do internetu. Wpisuje, czytam i uff, kamień spadł mi z serca. Nie tylko ja tak miałam. I to nic dziwnego. Naturalna reakcja skóry na to błoto. Kilka oddechów i poszłam spać. Wstaję rano, idę do lustra, a tu niespodzianka! Skóra bez żadnych zaczerwienień, gładka, miękka, cudo! Ale nie byłabym sobą gdybym nie chciała wypróbować wersji "w proszku". I to był już całkowicie strzał w dziesiątkę. Starcza na długo, nie jest droga (ok. 20 zł), pięknie peelinguje i oczyszcza.
UWAGA! Nie nadaje się dla osób z cerą naczynkową i suchą, ponieważ baaaardzo pobudza krążenie krwi i wysusza, dosyć mocno. No i nie polecam robić jej rano, przed ważnym wyjściem. U mnie zaczerwienienie znika dopiero po ok. godzinie.
Glinka Multani Mati. Idealnie pomaga w leczeniu zmian skórnych, a jeszcze lepiej oczyszcza, na co moja skóra następnego dnia reaguje "wyrzuceniem" na powierzchnie zmian, które już zaczynały "kwitnać". Ale kolejnego dnia wszystko wraca do normy, skóra jest piękna i odświeżona.
UWAGA! Pamiętajcie, że glinka nie może mieć kontaktu z metalem, bo traci swoje właściwości!
PRZYDATNA INFORMACJA: jest wiele sklepów gdzie można kupić podane produkty, jednak osobiście polecam Helfy i Magiczne Indie (nie, nie współpracuję z tymi firmami, żeby było jasne:) ). Tam mam pewność, że wszystko jest oryginalne.
Macie jakieś produkty, które uratowały waszą skórę? Które zmieniły całkowicie jej stan i przy okazji waszą samoocenę? Chętnie się dowiem!
W następnej części opowiem trochę o diecie, o tym co jeść, a czego unikać, o produktach zbawiennych dla cery. Mam nadzieję, że ta seria pomoże komuś chociaż trochę, bardzo bym tego chciała. :)
Do zobaczenia!














Fajne produkty,kiedyś miałam ten krem z visa,fajnie pachnie,teraz także używam w większości naturalnych produktów, teraz mam kremy z e-naturalne :-)
OdpowiedzUsuńA ja właśnie odkrywam kosmetyki indyjskie i ekologiczne :) Powodzenia w blogosferze :)
OdpowiedzUsuńTo mydło chciałam sobie sprawić - Dudu Osun jest bardzo dobrym kosmetykiem pielęgnacyjnym. :)
OdpowiedzUsuńJeżeli chodzi o zasady pielęgnacyjne, to stosuje się do nich bardzo restrykcyjne. Fajny post. :)
Dla mojej skory dudu osun jest najlepszym środkiem do mycia twarzy :)
UsuńTeż stosowałam kiedyś brerwoxyl ale on strasznie wysuszał mi skórę :(
OdpowiedzUsuńTo prawda, suche i wrazliwe skory sie z nim nie polubia, u mnie spisuje sie bardzo dobrze :)
Usuńdziekuje kochana :*
OdpowiedzUsuńdziekuje kochana :*
OdpowiedzUsuńKiedy będzie więcej kolejnych postów ! Doczekać się nie mogę :D
OdpowiedzUsuńJuż niedługo! Obiecujemy się poprawić! :)
UsuńBardzo ciekawe zestawienie kremów. Na pewno z kilku nie omieszkam skorzystać
OdpowiedzUsuńCiekawy wpis :) już zamówiłam mydełko i krem..
OdpowiedzUsuńmam parę pytań odnośnie pielęgnacji, czy olej zostawiasz na skórze, aż do wchłonięcia? i co używasz do demakijażu oczu/rzęs?
Pozdrawiam. Lidia