wtorek, 13 stycznia 2015

"Ślepnąc od świateł" czyli bohater doskonały




Nie jest prosto stworzyć postać, która budziłaby w człowieku tyle skrajnych emocji i nie pozwalała o sobie zapomnieć ani na chwilę. Stworzyć obraz kogoś, kto od pierwszej przeczytanej strony staje się częścią Twojego codziennego życia.
Udało się to Żulczykowi w "Ślepnąc od świateł". Czekałam na tę książkę. Od dnia premiery biegałam po sklepach, szukałam, pytałam, nic. Po kilku księgarniach odpuściłam. Ale Mikołaj chyba czyta mi w myślach i dostałam ją pod choinkę. Przeczytałam i... ostatnia strona to była męką. Nie przypuszczałam, że tak trudno będzie mi się rozstać z głównym bohaterem. Jakbym żegnała się z najlepszym przyjacielem, który musi odejść, wyjechać, zniknąć. Ale do rzeczy.
Jacek. Taki sobie diler narkotykowy, sprzedaje kokainę w Warszawie. Chociaż w sumie nie taki zwykły. Obraca się wśród różnych ludzi, głównie tych bogatych, sławnych, wśród artystycznego kręgu, który żeby przetrwać kolejny nudny bankiet musi sobie wciągnąć. Jest najbardziej anonimowym człowiekiem w mieście, mimo tego, że wszyscy go znają.
Jest postacią, którą na początku się kocha. Tak, kocha, to jest odpowiednie słowo. Za jego słowa, za jego podejście do niektórych spraw, za szacunek do kobiet. A potem się go nienawidzi. Między innymi za hipokryzję, za to co robi, i sobie, i ludziom. Ale przez cały czas ma się ochotę wyciągnąć go z tych kartek, zawieść na lotnisko i wsadzić do samolotu, żeby wyjechał w końcu tam, gdzie będzie spokojny, gdzie się wyśpi i będzie bezpieczny. Przez te kilka dni z jego życia, przez ten cały czas powtarzałam sobie "Jacek, nie daj się złapać, nie daj się zabić, jedź do Argentyny i nie wracaj, proszę."
Nie spodziewałam się takich "przeżyć" podczas czytania, takiego zżycia z bohaterem. 
To było na swój sposób piękne.

Panie Żulczyk, kolejny raz się na panu nie zawiodłam.






7 komentarzy:

  1. Nie słyszałam jeszcze o tej książce, ale wydaje się być ciekawa. Trzeba sięgać po pozycje polskich autorów, bo w większości piszą naprawdę interesująco. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po twojej recenzji mogę śmiało stwierdzić, że mnie przekonałaś i dorzucam tę książkę do swojej listy "do przeczytania". Świetnie piszesz nie przestawaj! :)
    xoxo
    Lovere.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ps. Polecam Ci książkę Buntownik od Jay Crownower. Mój ulubieniec zdecydowanie, przeczytałam ją zaledwie w jeden dzień dosłownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, sprawdzę, bo akurat kończą mi się pozycje do przeczytania :)

      Usuń
  4. Jestem zainteresowana, dodaję do kolejki rzeczy do przeczytania, na razie muszę przeczytać swoje wyzwanie styczniowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny fragment pokazałaś, chętnie bym ją przeczytała w całości ;)

    OdpowiedzUsuń